Dziękuje wam za te tysiąc wyświetleń ! Dla kogoś to może być mało, ale dla mnie jest to dużo tym bardziej, że to mój pierwszy taki blog. I oczywiście bardzo dziękuje za komentarze, które na prawdę bardzo mnie motywują. Także jeszcze raz wielkie dzięki !
I od razu chciałam was przeprosić. Planowałam dziś wstawić kolejną część opowiadania, ale cały dzień spędziłam poza domem teraz trzeba się jeszcze trochę pouczyć, ale bądźcie czujni możliwe, że jeszcze dziś się pojawi. ;)
niedziela, 27 października 2013
sobota, 26 października 2013
Gazeta ,,Nowości''
,,Lekarze wrócili do Torunia''
Pierwsze zdjęcia tej serii powstały 1 października w Warszawie. Teraz ekipa przeniosła się do Torunia. Będzie tu pracować do 8 listopada. Potem ma powrócić do Torunia jeszcze zimą 2014 roku. A powstające obecnie 13 odcinków zobaczymy na ekranach wiosną 2014 roku. Reżyserem pierwszych ośmiu odcinków nowej serii będzie Marcin Wrona. Nagrania w Toruniu rozpoczną się na torze obok Motoareny. Potem ekipa przeniesie się m. in. do Sądu Rejonowego, Urzędu Miasta i Centrum Sztuki Współczesnej ,,Znaki Czasu''. Oczywiście nadal w serialu ,,grać'' będzie Centrum Targowe Park, czyli szpital ,,Copernicus''.
- Kolejna seria to dowód niesłabnącej popularności naszego medycznego serialu i wiary w lekarski sukces - mówi Dorota Chamczyk, producentka ,,Lekarzy''.
- Ta seria będzie przełomowa dla lekarzy z toruńskiej placówki, przyjdzie im zmierzyć się z wydarzeniami, których nigdy ani nie planowali, ani nie przywidywali. Tragedia dotknie wszystkich, od tej pory nic już nie będzie takie samo w ,,Copernicusie''.
W odcinkach czwartej serii zobaczymy ciąg dalszy perypetii Alicji (Magdalena Różczka) i Maksa (Paweł Małaszyński). Przeszkód w ich wspólnym życiu nie brakuje także po ślubie. W poważnych tarapatach z prawem znajdzie się Piotr Wanat (Szymon Bobrowski), a Daniel Orda (Wojciech Zieliński) wciąż będzie walczył o odzyskanie swojej zawodowej pozycji oraz o pokonanie swoich słabości. Beata (Agnieszka Więdłocha) będzie próbowała stworzyć szczęśliwy związek ze swoim byłym pacjentem.
Postanowiłam tu wstawić ten artykuł, ponieważ jest w nim napisane, że w IV serii zobaczymy ciąg dalszy perypetii Alicji i Maksa.
piątek, 25 października 2013
Odcinek 10 - aktualizacja
Beata próbuje pomóc Filipowi odzyskać tożsamość. Czarek, przyjaciel Eli i Leona, trafia do szpitala w ostatnim stadium choroby nowotworowej. Powrót Ordy do wykonywania zawodu chirurga jest na razie niemożliwy. Jasiński proponuje mu zmianę specjalizacji. Alicja chce zrezygnować z pracy w Copernicusie. Elżbieta darzy sympatią Florczyka. Olga i Maks z niecierpliwością oczekują przyjścia na świat syna. W drodze do domu robią zakupy na stacji benzynowej. Nagle budynkiem wstrząsa potężny wybuch.
lub
Beata próbuje pomóc Filipowi odzyskać tożsamość. Dziewczyna przekazuje jego zdjęcie dowódcy jednostki wojskowej. Po kilku dniach kontaktuje się z nią major, który rozpoznaje Filipa. Do szpitala trafia przyjaciel Eli i Leona - Czarek. Mężczyzna jest chory na raka i zostało mu kilka miesięcy życia. Jego żona Jola upiera się, aby ukryć przed Czarkiem jego stan zdrowia i prosi o to Bosak i Jasińskiego. Okazuje się, że Orda nie będzie mógł na razie powrócić do zawodu chirurga. Daniel jest załamany. Jasiński proponuje mu zmianę specjalizacji. Lekarze muszą usunąć kciuk kilkulatkowi, któremu babcia ciasno owinęła skaleczony palec folią. Kobieta nie zdawała sobie sprawy, że postępując w ten sposób doprowadzi do martwicy. Do Torunia przyjeżdża Alicja. Dziewczyna chce złożyć wymówienie w Copernicusie, aby kontynuować staż transplantologiczny w warszawskim szpitalu. Kobieta spotyka się na rodzinnym obiedzie z siostrą, ojcem, Basią i Filipem. Beata obawia się, że Torzewskiej zależy tylko na karierze, a romans z jej ojcem ma jej ją ułatwić. Alicja nie ocenia Basi tak ostro i cieszy się szczęściem Leona. Elżbieta zaczyna czuć coraz większą sympatię do Florczyka… Olga i Maks z niecierpliwością oczekują przyjścia na świat syna. Jadąc do domu, podjeżdżają na stację benzynową by zrobić szybkie zakupy. Nagle stacją wstrząsa potężny wybuch. Wszytko staje w płomieniach... dochodzi do tragedii...
lub
Beata próbuje pomóc Filipowi odzyskać tożsamość. Dziewczyna przekazuje jego zdjęcie dowódcy jednostki wojskowej. Po kilku dniach kontaktuje się z nią major, który rozpoznaje Filipa. Do szpitala trafia przyjaciel Eli i Leona - Czarek. Mężczyzna jest chory na raka i zostało mu kilka miesięcy życia. Jego żona Jola upiera się, aby ukryć przed Czarkiem jego stan zdrowia i prosi o to Bosak i Jasińskiego. Okazuje się, że Orda nie będzie mógł na razie powrócić do zawodu chirurga. Daniel jest załamany. Jasiński proponuje mu zmianę specjalizacji. Lekarze muszą usunąć kciuk kilkulatkowi, któremu babcia ciasno owinęła skaleczony palec folią. Kobieta nie zdawała sobie sprawy, że postępując w ten sposób doprowadzi do martwicy. Do Torunia przyjeżdża Alicja. Dziewczyna chce złożyć wymówienie w Copernicusie, aby kontynuować staż transplantologiczny w warszawskim szpitalu. Kobieta spotyka się na rodzinnym obiedzie z siostrą, ojcem, Basią i Filipem. Beata obawia się, że Torzewskiej zależy tylko na karierze, a romans z jej ojcem ma jej ją ułatwić. Alicja nie ocenia Basi tak ostro i cieszy się szczęściem Leona. Elżbieta zaczyna czuć coraz większą sympatię do Florczyka… Olga i Maks z niecierpliwością oczekują przyjścia na świat syna. Jadąc do domu, podjeżdżają na stację benzynową by zrobić szybkie zakupy. Nagle stacją wstrząsa potężny wybuch. Wszytko staje w płomieniach... dochodzi do tragedii...
czwartek, 24 października 2013
Odcinek 11.
Streszczenie
Po wybuchu na stacji benzynowej do Copernicusa są przywożeni kolejni ranni. Maks ma tylko wstrząśnienie mózgu, Olga obrażenia wewnętrzne. Przechodzi operację, dodatkowo lekarze decydują się na cesarskie cięcie. Rodzi się zdrowy chłopiec. Orda nie może się pogodzić ze zmianą specjalizacji i szuka pocieszenia w alkoholu. Żelichowska i Wanat otrzymują wezwanie z prokuratury. Muszą wyjaśnić, dlaczego usunęli pacjentce macicę podczas wykonywania cesarskiego cięcia. Stan Olgi nagle się pogarsza.
Po wybuchu na stacji benzynowej do Copernicusa są przywożeni kolejni ranni. Maks ma tylko wstrząśnienie mózgu, Olga obrażenia wewnętrzne. Przechodzi operację, dodatkowo lekarze decydują się na cesarskie cięcie. Rodzi się zdrowy chłopiec. Orda nie może się pogodzić ze zmianą specjalizacji i szuka pocieszenia w alkoholu. Żelichowska i Wanat otrzymują wezwanie z prokuratury. Muszą wyjaśnić, dlaczego usunęli pacjentce macicę podczas wykonywania cesarskiego cięcia. Stan Olgi nagle się pogarsza.
poniedziałek, 21 października 2013
Zrozumieć cz. 3
Hej !
Długo nie wstawiałam opowiadania. Nie tylko przez brak czasu, ale i weny. Coś naskrobałam i nie jest chyba aż tak tragicznie, ale nie jest tez jakoś cudownie według mnie przynajmniej. W każdym razie miłego czytania ! :D
Długo nie wstawiałam opowiadania. Nie tylko przez brak czasu, ale i weny. Coś naskrobałam i nie jest chyba aż tak tragicznie, ale nie jest tez jakoś cudownie według mnie przynajmniej. W każdym razie miłego czytania ! :D
Zrozumieć część 3
- Dzień Dobry. - Powiedziała Olga, kiedy ujrzała wchodzącego do kuchni Maksa.
- Czeeść, a gdzie Alicja ?
- A nie wiem jak wstałam już jej nie było.
Maks poszedł w stronę szafy, nie mylił się poszła biegać.
- Jej stroju do biegania nie ma więc pewnie poszła pobiegać.
- Wyspałaś się ?
- Tak, tak bardzo dobrze spałam.
- A szukałaś już czegoś ?
Olga poczuła się trochę zdezorientowana. Ucieszyła się na propozycje Maksa. Szczerze mówiąc miała nadzieję na taki przebieg akcji i pomimo danej mu obietnicy, że od razu zacznie czegoś szukać i nie będzie mu i Alicji na głowie siedzieć nie zrobiła tego. Chciała zagnieździć się tam jak najdłużej. Czuła, że Alicja długo nie wytrzyma z poczuciem winy, że odbiera ojca dziecku zwłaszcza, że sama bez ojca się wychowywała. Była zakochana w Maksie, a jako że o swoje zawsze walczyła i tym razem nie zamierzała się poddawać.
- Jeszcze nie, nie miałam do tego głowy, ale obiecuję że jeszcze dziś zacznę, a teraz zapraszam do stołu.
***
Usłyszeli otwierane drzwi. Maks od razu poderwał się od stołu.
- No jesteś Ala. Ile można biegać ? Na co ona odpowiedziała mu tylko czułym pocałunkiem. Od razu złość mu przeszła.
- Dzień Dobry.
- Dzień Dobry. - Odpowiedziała jakby z przymusu Oldze.
- Może zjesz z nami ?
- Nie, nie dziękuje już jadłam dzisiaj a poza tym śpieszę się do szpitala.
- Okej, rozumiem.
- Maks jedziesz ze mną ?
- Mam dziś nocny dyżur. Zamieniłem się.
Alicja poszła do sypialni się przebrać, potem udała się odświeżyć do łazienki. Wzięła swoją torbę i skierowała się ku wyjściu
- No dobra to ja lecę cześć. - Pożegnała go pocałunkiem.
W drodze do szpitala nie mogła się skupić. Ciągle myślała o sytuacji, w której się znalazła. Zostawiła ich razem ... samych. Ufała Maksowi, ale wiedziała też, że Maks już wczuł się w rolę ojca więc Oldze nie będzie trudno jakoś się do niego zbliżyć.
***
- Czeeść ! - Przywitała ją radośnie Sylwia.
- Heej. - Odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
Nagle Sylwia zatrzymała się i stanęła przed Alicją blokując jej drogę i stanowczo zapytała.
- Co znowu zrobił ?
- Kto ?
- Ksiądz. No Maks, a kto ?!
- Co miał zrobić ?
- Alicja ... widzę przecież.
- Pogadamy później dobra teraz idę na SOR.
Sylwia odprowadziła ją wzrokiem kręcąc przy tym głową aż zniknęła z pola widzenia.
***
Niestety na SOR-ze cisza i spokój przez co ciągle myślała o Oldze i Maksie. Przecież ufa Maksowi więc nie powinna się martwić. Z rozmyśleń wyrwał ją Jivan.
- A o czym to tak intensywnie myślisz.
- Zgadnij.
- Maks ?
- I Olga. - Poprawiła go.
- Co się stało ?
- Nie no nic tak ogólnie tylko ...
- Tak ogólnie tylko tak, tak. A tak na prawdę ? - Popatrzyła na niego oczy już robiły się mokre poczuła, że musi się komuś wygadać.
- To wszystko mnie po prostu przerasta. Ona teraz u nas mieszka jeszcze do tego zostawiłam ich samych.
- Alicja nie martw się Maks kocha Ciebie, a Olga to była chwila zapomnienia ty tez taką zdaje się miałaś.
- Tak Jivan ja go nie winie nic z tych rzeczy po prostu się boję. - Po jej policzkach spłynęła jedna, druga, trzecie i dwudziesta łza. Jivan przytulił ją do siebie powtarzając, że wszystko będzie dobrze.
***
- Maks .. ?
- Tak ?
- Musimy pogadać.
- Okej, a o czym chcesz rozmawiać ?
- O nas. - Maksowi mina zrzedła. Wiedział już, że nie będzie to łatwa rozmowa.
- Dobra powiem wprost. Dziecko potrzebuje ojca.
- Olga ..
- Nie, poczekaj! Ojca, ale prawdziwego, który jest przy nim, a nie go odwiedza. Dziecko potrzebuje normalnej, szczęśliwej rodziny.
- Szczęśliwej ... myślisz, że będziemy szczęśliwi jeżeli zostawię Alicję ? - Olga nie odpowiedziała.
- Właśnie. - Odpowiedziała i odszedł w stronę sypialni.
Położył się na łóżku i zaczął intensywnie myśleć o sytuacji, w której się znalazł. Próbował znaleźć jakieś dobre rozwiązanie, ale wydawało mu się że takiego nie ma.
***
Alicja po dyżurze pojechała do Sylwii. Chciała z nią pogadać jak przyjaciółka z przyjaciółką o problemach i nie tylko. Kiedy Sylwia otworzyła drzwi Alicja o mało nie wybuchła śmiechem. Na szczęście się powstrzymała. Sylwia wyglądała komicznie cała ufajdana ciastem, kremem czekoladowym i innymi dodatkami do ciasta.
- Będziesz tak stała i drwiła czy może wejdziesz ? - Spytała oburzona.
- Spokojnie Sylwia. - Powiedziała Alicja wchodząc do mieszkania i śmiejąc się przy tym.
- A co to się stało, że mnie odwiedziłaś ?
- Potrzebuje pogadać ... - Odpowiedziała jej smutnym głosem Alicja.
- O ! Nie możliwe pani skryta zawsze sama radząca sobie z problemami chce się zwierzyć ? - Spytała udawając zaskoczenie.
- Oj przecież zwierzałam ci się nie raz.
- Dobra co to za sprawa ?
- No po prostu potrzebuje twojej rady.
- W sprawie ...
- Olgi. - Dokończyła za nią Alicja.
- Dobra zamieniam się w słuch. - Odłożyła narzędzia kuchenne które miała w ręku, wytarła ręce i usiadła obok przyjaciółki.
- Sylwia ... powiedz mi co ja mam zrobić ? Zdaje sobie sprawę, że to nie jego wina, że przecież mi też się to mogło zdarzyć, ale wiesz wychowałam się bez ojca i mimo, że mama dawała mi na prawdę dużo miłości i wsparcia to jednak brakowało mi taty. Albo te pytania, które sobie zadawałam .. Czemu mnie zostawił ? W czym jestem gorsza id innych dzieci ? Dlaczego one mają tatusiów, a ja nie. I na prawdę nie życzę tego żadnemu dziecku.
- Alicja. Proste pytanie. Kochasz Maksa ?
- Pewnie, że go kocham.
- To walcz, walcz o tę waszą miłość. A Olgą się nie przejmuj ona nawet gdyby chciała to by mu nie zabrała dziecka od tak. Takie sprawy rozwiązuje się w sądzie.
- Tak myślisz ?
- No tak ! - Sylwia przytuliła Alicję.
- No a co to za okazja z tym ciastem ? - Spytała uwalniają się z objęć przyjaciółki.
- A to .. matka Daniela przyjeżdża, chciałam się popisać, ale coś mi nie wychodzi.
- Może ci pomogę ? - Spytała uśmiechając się.
- Ty ? Alicja kocham Cię, ale obie dobrze wiemy, ze gotować to ty nie potrafisz. - Obie zaczęły się śmiać. I dalej zaczęły rozmawiać tym razem o rzeczach przyjemnych. Czas szybko leciał, Alicja zauważyła, ze jest już późna godzina i Maks zaraz będzie wyjeżdżał do szpitala.
- Dobra Sylwia miło było. - Dopiła resztę herbaty, którą wcześniej zrobiła im Sylwia. - Ale czas się zbierać.
- Niee no spieszy ci się gdzieś ?
- Na dyżur ?
- Przecież jesteś po.
- Na dyżur przy Oldze.
- Mhm. Co ty ją niańczysz ?
- Maks zaraz jedzie do szpitala, ona jest w ciąży ktoś musi przy niej być.
- Ee tam początek ciąży nic jej sie nie stanie, a jak stanie to ... - Nie dokończyła bo Alicja zaraz jej przerwała.
- Nie kończ. - Powiedziała śmiejąc się.
- No to trzymaj się tam.
- No pa.
***
Alicja spotkała Maksa przed furtką.
- O jesteś.
- Tak przepraszam zasiedziałam się u Sylwii. Jedziesz już ?
- Tak.
- To do jutra. - Pocałowała go i poszła w stronę mieszkania.
Olga usłyszała, że Alicja przyszła już do domu. Zamierzała właśnie wprowadzić swój plan w życie...
- Mam dziś nocny dyżur. Zamieniłem się.
Alicja poszła do sypialni się przebrać, potem udała się odświeżyć do łazienki. Wzięła swoją torbę i skierowała się ku wyjściu
- No dobra to ja lecę cześć. - Pożegnała go pocałunkiem.
W drodze do szpitala nie mogła się skupić. Ciągle myślała o sytuacji, w której się znalazła. Zostawiła ich razem ... samych. Ufała Maksowi, ale wiedziała też, że Maks już wczuł się w rolę ojca więc Oldze nie będzie trudno jakoś się do niego zbliżyć.
***
- Czeeść ! - Przywitała ją radośnie Sylwia.
- Heej. - Odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
Nagle Sylwia zatrzymała się i stanęła przed Alicją blokując jej drogę i stanowczo zapytała.
- Co znowu zrobił ?
- Kto ?
- Ksiądz. No Maks, a kto ?!
- Co miał zrobić ?
- Alicja ... widzę przecież.
- Pogadamy później dobra teraz idę na SOR.
Sylwia odprowadziła ją wzrokiem kręcąc przy tym głową aż zniknęła z pola widzenia.
***
Niestety na SOR-ze cisza i spokój przez co ciągle myślała o Oldze i Maksie. Przecież ufa Maksowi więc nie powinna się martwić. Z rozmyśleń wyrwał ją Jivan.
- A o czym to tak intensywnie myślisz.
- Zgadnij.
- Maks ?
- I Olga. - Poprawiła go.
- Co się stało ?
- Nie no nic tak ogólnie tylko ...
- Tak ogólnie tylko tak, tak. A tak na prawdę ? - Popatrzyła na niego oczy już robiły się mokre poczuła, że musi się komuś wygadać.
- To wszystko mnie po prostu przerasta. Ona teraz u nas mieszka jeszcze do tego zostawiłam ich samych.
- Alicja nie martw się Maks kocha Ciebie, a Olga to była chwila zapomnienia ty tez taką zdaje się miałaś.
- Tak Jivan ja go nie winie nic z tych rzeczy po prostu się boję. - Po jej policzkach spłynęła jedna, druga, trzecie i dwudziesta łza. Jivan przytulił ją do siebie powtarzając, że wszystko będzie dobrze.
***
- Maks .. ?
- Tak ?
- Musimy pogadać.
- Okej, a o czym chcesz rozmawiać ?
- O nas. - Maksowi mina zrzedła. Wiedział już, że nie będzie to łatwa rozmowa.
- Dobra powiem wprost. Dziecko potrzebuje ojca.
- Olga ..
- Nie, poczekaj! Ojca, ale prawdziwego, który jest przy nim, a nie go odwiedza. Dziecko potrzebuje normalnej, szczęśliwej rodziny.
- Szczęśliwej ... myślisz, że będziemy szczęśliwi jeżeli zostawię Alicję ? - Olga nie odpowiedziała.
- Właśnie. - Odpowiedziała i odszedł w stronę sypialni.
Położył się na łóżku i zaczął intensywnie myśleć o sytuacji, w której się znalazł. Próbował znaleźć jakieś dobre rozwiązanie, ale wydawało mu się że takiego nie ma.
***
Alicja po dyżurze pojechała do Sylwii. Chciała z nią pogadać jak przyjaciółka z przyjaciółką o problemach i nie tylko. Kiedy Sylwia otworzyła drzwi Alicja o mało nie wybuchła śmiechem. Na szczęście się powstrzymała. Sylwia wyglądała komicznie cała ufajdana ciastem, kremem czekoladowym i innymi dodatkami do ciasta.
- Będziesz tak stała i drwiła czy może wejdziesz ? - Spytała oburzona.
- Spokojnie Sylwia. - Powiedziała Alicja wchodząc do mieszkania i śmiejąc się przy tym.
- A co to się stało, że mnie odwiedziłaś ?
- Potrzebuje pogadać ... - Odpowiedziała jej smutnym głosem Alicja.
- O ! Nie możliwe pani skryta zawsze sama radząca sobie z problemami chce się zwierzyć ? - Spytała udawając zaskoczenie.
- Oj przecież zwierzałam ci się nie raz.
- Dobra co to za sprawa ?
- No po prostu potrzebuje twojej rady.
- W sprawie ...
- Olgi. - Dokończyła za nią Alicja.
- Dobra zamieniam się w słuch. - Odłożyła narzędzia kuchenne które miała w ręku, wytarła ręce i usiadła obok przyjaciółki.
- Sylwia ... powiedz mi co ja mam zrobić ? Zdaje sobie sprawę, że to nie jego wina, że przecież mi też się to mogło zdarzyć, ale wiesz wychowałam się bez ojca i mimo, że mama dawała mi na prawdę dużo miłości i wsparcia to jednak brakowało mi taty. Albo te pytania, które sobie zadawałam .. Czemu mnie zostawił ? W czym jestem gorsza id innych dzieci ? Dlaczego one mają tatusiów, a ja nie. I na prawdę nie życzę tego żadnemu dziecku.
- Alicja. Proste pytanie. Kochasz Maksa ?
- Pewnie, że go kocham.
- To walcz, walcz o tę waszą miłość. A Olgą się nie przejmuj ona nawet gdyby chciała to by mu nie zabrała dziecka od tak. Takie sprawy rozwiązuje się w sądzie.
- Tak myślisz ?
- No tak ! - Sylwia przytuliła Alicję.
- No a co to za okazja z tym ciastem ? - Spytała uwalniają się z objęć przyjaciółki.
- A to .. matka Daniela przyjeżdża, chciałam się popisać, ale coś mi nie wychodzi.
- Może ci pomogę ? - Spytała uśmiechając się.
- Ty ? Alicja kocham Cię, ale obie dobrze wiemy, ze gotować to ty nie potrafisz. - Obie zaczęły się śmiać. I dalej zaczęły rozmawiać tym razem o rzeczach przyjemnych. Czas szybko leciał, Alicja zauważyła, ze jest już późna godzina i Maks zaraz będzie wyjeżdżał do szpitala.
- Dobra Sylwia miło było. - Dopiła resztę herbaty, którą wcześniej zrobiła im Sylwia. - Ale czas się zbierać.
- Niee no spieszy ci się gdzieś ?
- Na dyżur ?
- Przecież jesteś po.
- Na dyżur przy Oldze.
- Mhm. Co ty ją niańczysz ?
- Maks zaraz jedzie do szpitala, ona jest w ciąży ktoś musi przy niej być.
- Ee tam początek ciąży nic jej sie nie stanie, a jak stanie to ... - Nie dokończyła bo Alicja zaraz jej przerwała.
- Nie kończ. - Powiedziała śmiejąc się.
- No to trzymaj się tam.
- No pa.
***
Alicja spotkała Maksa przed furtką.
- O jesteś.
- Tak przepraszam zasiedziałam się u Sylwii. Jedziesz już ?
- Tak.
- To do jutra. - Pocałowała go i poszła w stronę mieszkania.
Olga usłyszała, że Alicja przyszła już do domu. Zamierzała właśnie wprowadzić swój plan w życie...
sobota, 19 października 2013
Świat Seriali.
W najbliższy poniedziałek (21.10) do nabycia będzie najnowsze wydanie dwutygodnika Świat Seriali, w którym znajduje się artykuł o Lekarzach.
piątek, 18 października 2013
"Lekarze" 3 sezon. Wybuch w "Lekarzach". Maks i Olga w ognistej pułapce
Potężna eksplozja w serialu "Lekarze" omal nie kończy się śmiercią Maksa Kellera (Paweł Małaszyński) i Olgi Rojko (Magdalena Boczarska). Wybuch na stacji benzynowej i płomienie ognia, które zamykają w pułapce byłych kochanków w 10 odcinku 3 sezonu "Lekarzy" o mały włos nie doprowadzają do tragedii. Dla ciężarnej Olgi, która wkrótce urodzi dziecko Maksa, to dramatyczne przeżycie wywołuje strach o życie dziecka

Po wyjeździe Alicji (Magdalena Różczka) do Warszawy Olga Rojko zajmuje jej miejsce u boku Maksa i wprowadza się do mieszkania Kellerów. Chirurg zaproponował jej wspólne mieszkanie, bo przecież nie mógł zostawić matki swojego dziecka samej w hoetlu. Kiedy w Toruniu pojawia się mąż Olgi (Maciej Konopiński) wydaje się, że kobieta wróci z nim do domu, ale uczucie do Maksa bierze górę. Rojko nie chce dłużej być żoną kogoś, kogo nie kocha.
Maks próbuje odnaleźć się w nowej roli - partnera ciężarnej byłej i przyszłego rozwodnika. Tymczasem Olga świetnie się czuje jako nowa pani Keller. Ich sielanka nie trwa jednak długo. W 10 odcinku 3 sezonu "Lekarzy" dochodzi do tragedii. Maks i Olga podjeżdżają na stację benzynową, by zatankować auto i nagle rozgrywa się dramat.
Kierowca innego samochodu uderza w butle z gazem ustawione obok dystrybutora paliwa. Ułamek sekundy potem rozlega się huk. Potężna eksplozja wstrząsa stacją benzynową. Płomienie ognia odcinają Oldze i Maksowi drogę ucieczki. Siła wybuchu jest tak ogromna, że Keller upada na ziemię.
Na szczęście jęzory ognia nie dosięgają lekarzy z Copernicusa. Niewiele jednak brakuje, a oboje spłonęliby żywcem niczym w ogniu piekielnym. Olga jest przerażona. Maks obejmuje matkę swojego dziecka, próbując ją pocieszyć, że już nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. Przyszła mama boi się jednak jak ten wstrząs wpłynie na zdrowie maleństwa, które lada moment ma przyjść na świat.
źródło :superseriale.se.pl

Po wyjeździe Alicji (Magdalena Różczka) do Warszawy Olga Rojko zajmuje jej miejsce u boku Maksa i wprowadza się do mieszkania Kellerów. Chirurg zaproponował jej wspólne mieszkanie, bo przecież nie mógł zostawić matki swojego dziecka samej w hoetlu. Kiedy w Toruniu pojawia się mąż Olgi (Maciej Konopiński) wydaje się, że kobieta wróci z nim do domu, ale uczucie do Maksa bierze górę. Rojko nie chce dłużej być żoną kogoś, kogo nie kocha.
Maks próbuje odnaleźć się w nowej roli - partnera ciężarnej byłej i przyszłego rozwodnika. Tymczasem Olga świetnie się czuje jako nowa pani Keller. Ich sielanka nie trwa jednak długo. W 10 odcinku 3 sezonu "Lekarzy" dochodzi do tragedii. Maks i Olga podjeżdżają na stację benzynową, by zatankować auto i nagle rozgrywa się dramat.
Kierowca innego samochodu uderza w butle z gazem ustawione obok dystrybutora paliwa. Ułamek sekundy potem rozlega się huk. Potężna eksplozja wstrząsa stacją benzynową. Płomienie ognia odcinają Oldze i Maksowi drogę ucieczki. Siła wybuchu jest tak ogromna, że Keller upada na ziemię.
Na szczęście jęzory ognia nie dosięgają lekarzy z Copernicusa. Niewiele jednak brakuje, a oboje spłonęliby żywcem niczym w ogniu piekielnym. Olga jest przerażona. Maks obejmuje matkę swojego dziecka, próbując ją pocieszyć, że już nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. Przyszła mama boi się jednak jak ten wstrząs wpłynie na zdrowie maleństwa, które lada moment ma przyjść na świat.
źródło :superseriale.se.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)











